tutaj znajdzie się to, co nie może aspirować do miana wypraw, a mimo to jest warte mszy. oraz nowości.
Kategorie: Wszystkie | !Rower | !Wspin | Góry | Inne
RSS
poniedziałek, 02 marca 2009
The 1st March from Warsaw ;)

Zgodnie z obietnicą wrzucam fotki z wypadu do Warszawy, ale ponieważ wyszło ich w sumie więcej niż kilka, więc zrobiłem z tego osobny wpis. Czujcie się przez chwilę jak na fotoblogu ;)

Na początek obiecanych siedem baranów...

znak: 7 Baranów

... których spotkałem w Budach-Grzybku :>

znak: Budy-Grzybek

Zaś dwóch... kolegów spotkałem w Pruszkowie. Pod koniec dnia byliśmy już mocno zmęczeni. Takie trzy cieniasy. I to tyle w drodze tam.

znak: Budy-Grzybek

A w drodze powrotnej był wielki a ogromny elewator w Rogowie. Ale bez windy :>
Poniżej w trzech ujęciach.

Silos w Rogowie
Silos w Rogowie
Silos w Rogowie

Ujmujący, prawda? ;)

Z kolei w Brzezinach jeden Jożin z Brzezin...

Miki na rynku w Brzezinach

... z drugim Joginem z Brzezin...

Huann na rynku w Brzezinach

... zagrali w szachy :)

>>Szachy<< na rynku w Brzezinach

A już w Łodzi był piękny zachój słońca na lost lowway

Zachód słońca na ul. Kotoniarskiej

Dziękuję za zamiesz(cz)anie :)

sobota, 28 lutego 2009
The 28th February to Warsaw

Parę dni temu strzeliło mi do głowy, żeby wybrać się na targi rowerowe do stolycy. Przy okazji można by odwiedzić dawno niewidzianych znajomych... Ale oczywiście kto mnie zna, ten wie, że nie było mowy, żebym wybrał się inaczej niż rowerem. Warunkiem była więc co najmniej przyzwoita pogoda w dniu X.

W przeddzień prognozy były zachęcające (2-3 stopnie na plusie, wiatr z północnego zachodu, brak opadów), więc postanowiłem ruszyć tyłek. Ktoś mógłby uznać, że pewną przeszkodą byl fakt, że jestem przeziębiony i w piątkowy wieczór merkuriusz zatrzymał się na 37,3 st., ale czy to naprawdę przeszkoda...? Zawsze przecież jak pojadę, to mogę zrezygnować. A jak od razu zrezygnuję, to już nie mogę pojechać :p

Wstałem więc w środku nocy, czyli o 7:45 i zmierzywszy temperaturę (wynik niemal ujemny :p) wsiadłem na Schwinnkę. Tak, tego mi było trzeba! Co prawda wiatr był w końcu północny i dość mocno przeszkadzał, a z targów z powodu opóźnienia na trasie wyszły nici (nie opłacało się zapłacić 20 zł i wejść zaledwie na godzinkę), ale za to spotkałem dwoje dawnych i jednego nowego znajomego, no i zaspokoiłem swoją potrzebę przebierania pedałami na solidnym jak na luty dystansie 150 km. No i widziałem siedem baranów! :)

Jak wrócę, to dokleję tu te kilka zdjęć, które zrobiłem :)

Apdejt: wróciłem. Zdjęcia wrzucę jutro, a póki co mały bonusik:

Wczoraj najwięcej kilometrów zrobił aard :)
poniedziałek, 23 lutego 2009
Rama zamówiona

Przed chwilą. Na stanie sklepu ma być pod koniec lutego. Potem wysyłka z Portsmouth via Londyn. Chwilę pewnie potrwa. Ale maszyna ruszyła. Będzie dobrze :)

Surly Long Haul Trucker

Dzięki, za pomoc, Robb!

Apdejt poranny: "We're sorry but we've just been informed that our suppliers are currently out of stock of this product. Our suppliers have told us that more stock is due into the UK in approximately late march Your order will be despatched as soon as the goods arrive."
Kurwa!

piątek, 20 lutego 2009
SURLY Long Haul Trucker vol. 2

No i pora wreszcie pochwalić się pełną specyfikacją mojego przyszłego sprzętu. Pierwsze komponenty właśnie przyszły kurierem, kolejne idą pocztą. Jeszcze tylko rama niezamówiona i coraz bardziej się obawiam, że zamówienie nie będzie takie proste. Od zakupów w USA odstrasza mnie koszt przesyłki (75 USD) oraz niemal nieuchronne cło i VAT (łącznie ok. 30% wartości ramy wraz wysyłką, czyli całkowity koszt ramy zbliżyłby się niebezpiecznie do 3.000 zł!!). Z kolei brytyjski sprzedawca z nieznanych przyczyn nie wysyła ram do Polski. Nie wiem, czy według nich tu białe niedźwiedzie po ulicach chodzą i kurierów napadają...? Bo na ten przykład do Japonii i Australii wysyłają, więc argument, że to za daleko żeby wysłać ramę, odpada. No nie mam pojęcia, co im nie pasi! Na dodatek nie odpowiadają na maile.

W tej sytuacji potrzebna by była pomoc kogoś przebywającego w UK polegająca na odebraniu opłaconej przeze mnie przesyłki i nadaniu jej kurierem do Polski na koszt odbiorcy, a póki co nikt ze znajomych się jakoś nie kwapi... Ale nie załamuję rąk, tylko szukam dalej, a póki co się chwalę, o! :)

Moi wybrańcy w częściach ;)
poniedziałek, 16 lutego 2009
SURLY Long Haul Trucker

Zdaje się, ze jeszcze nie miałem okazji oficjalnie ogłosić, że podczas zeszłorocznej wyprawy "Peribaltica 2008" (relacja w przygotowaniu... w odległym przygotowaniu :p) pękła mi rama w Schwinnce. Konkretnie pękł był tylny trójkąt ramy po prawej stronie tuż koło haka przerzutki. Defekt naprawialny - kazałem zespawać i pojechałem dalej, udało się dokończyć wyprawę i to z sukcesami, a na tym rowerze jeżdżę do dziś - ale nie kryłem przed sobą, że ramie, której zdarzyło się pęknąć, ciężko już będzie zaufać. Również po powrocie nie przestała prześladować mnie myśl o przednim widelcu pękającym na ostrym alpejskim zjeździe... no cóż, gdyby się tak zdarzyło, to mogiła. Dosłownie. Dlatego postanowiłem kupić nowy rower.

Ba! Łatwo powiedzieć "kupić rower", ale trudniej to zrobić. To znaczy zrobić tak, żeby być zadowolonym. Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że chcę rower kupić w częściach i dać je do złożenia zaprzyjaźnionemu mechanikowi. A dlatego w częściach, że wtedy mam wpływ na każdą najmniejszą pierdółkę, którą mam "pod maską", a że przez lata jeżdzenia w wielu sprawach wyrobiłem już sobie zdanie, więc i na wiele spraw - nie tylko pierdółek - ów wpływ chciałbym mieć. Co prawda spotkałem się i z opinią, ze zawsze taniej wyjdzie kupić "gotowca" i zmodyfikować, ale po przeliczeniu okazało się, że koszt jest zbliżony, a tymczasem znając siebie wiem, że taka modyfikacja przeciągnęłaby się na lata. A ja chcę mieć "wymarzony" rower w tym sezonie, a nie np. za 3 sezony ;)

Wzięcie się za wybieranie komponentów z różnych przyczyn odwlekałem i odwlekałem. Muszę przyznać, że trochę przerażała mnie skala zadania, którego się podjąłem... Ale wreszcie pod koniec stycznia, kiedy dotarło do mnie, że jak dalej będę zwlekał, to na sezon wyprawowy 2009 mogę zostać bez roweru oraz że z dnia na dzień mogą drastycznie podrożeć części (ze względu na spadek kursu złotego), wziąłem się "do pracy".

Com przeszedł, długo by opisywać, ile godzin nad tym spędziłem, nie zliczę. Napiszę tylko, że okazało się dobitnie, jak cholernie mało wiem w porównaniu do tego, co wiedzieć powinienem i owe luki w wiedzy musiałem błyskawicznie uzupełniać. Za pomoc w ich łataniu szczególne podziękowania należą się forumowiczom z forum sakwiarskiego, gdzie poznałem wielu fantastycznych ludzi. To dzięki nim moje wysiłki nie tylko były tytaniczne, ale i (jak smiem mieć nadzieję) będą skuteczne. Dzięki Wam za pomoc, Koledzy!

No i wreszcie jest! Gotowa konfiguracja, od której odstępstwa będą już co najwyżej kosmetyczne (lub co gorsza, wymuszone!). Część komponentów już zamowiona, część zamówię lada dzień. Proszę Państwa, Miki prałdly prisents SURLY Long Haul Trucker!

Moi wybrańcy w częściach ;)

PS. Szczegółowa specyfikacja trafi tu w następnym poście, bo ten byłby zdecydowanie za długi i znudziłby największego zapaleńca :p

czwartek, 12 lutego 2009
Łojenie

Z wpisów na blogu można by wnioskować, że całkowicie zaniedbałem swoje "pierwsze dziecko" czyli wspinanie. Nic bardziej mylnego! Zeszły sezon, co prawda, okazał się zmarnowany z powodu kontuzji barku (odniesionej zresztą na rowerze w sierpniu 2007, szczegóły tutaj - dzień 20.), ale za to ten zamierzam uczciwie przewspinać. Co z tego wyjdzie, to zobaczymy, bo rower nadal mnie bardzo "kręci" ;) i coś czuję, że można oczekiwać małej wojny między tymi dwiema pasjami :)

Ale że przewspinać zamierzam, to i treningu nie zaniedbuję. Od połowy października jestem na ściance co najmniej dwa razy w tygodniu. No i widać postęp! O proszę, jakiego silnego i wielkiego fakera się już dorobiłem! :D

Miki z kijem na fakerze ;)
Miki z kijem na fakerze ;)

Zazdrośnicy twierdzą, że to przerost formy, ale dziewczyny są zachwycone ;);)
Czego i Wam życzę.

poniedziałek, 09 lutego 2009
Pierwszy dzień wiosny

W tym roku wiosna przyszła w sobotę, 7 lutego. Co prawda odeszła równie szybko i w niedzielę było już szaro i paskudnie, ale kto się załapał na sobotę, ten wygrał. Było +13 stopni i słońce. Ja jeździłem.

Kolorystyka co prawda jeszcze przednówkowa i o soczystą zieleń trudno, ale ten zapach, zapach...! Szkoda, że jeszcze nie wymyślono, jak go sfotografować...
A oto obraz pod tytułem "Ożywająca natura z cieniem rowerzysty" ;)

Wiosenny ugór z cieniem rowerzysty

W środku dnia po raz pierwszy w tym roku zatrzymałem się na mały popas. Coś mnie podjudziło i skonsumowałem słodką bułkę z serem pod sklepem "iódka" w Kolumnie. Ktoś wie, co to ta iódka? Ogłaszam konkurs bez nagród! :p

Sklep, gdzie z literek nazwy pozostała tylko iódka
W jeździe nieco przeszkadzał, a nieco pomagał dość silny wiatr z południo-południo-wschodu. Nie wiem, czy to dzięki niemu wykręciłem taką średnią, ale faktem jest, że w tym roku jeszcze tak daleko nie byłem. A szybciej tylko raz, ale na mniej niż połowie tego dystansu :)

Krótko mówiąc: wiosna! :D

niedziela, 08 lutego 2009
Rosomak przeleciał

Kolega Latający Rosomak podrzucił znakaz. Jako że sezon się wydłuża, ma już zielony kolor i lekkie kolczyste wypustki, to wrzucam. DziękuJemy Ci Rosomaku!

Zakaz ruchu rowerów, nie dotyczy rowerów

Drogowcom zaś gratulujemy niesłabnącego poczucia humoru! :)

czwartek, 05 lutego 2009
Pożegnanie z Arktyką

Mam przeczucie, że się żegnamy z bleh śniegiem i fuj mrozami.

Nad zimową rzeczką

Jedną z ostatnich - jak wierzę - okazji, żeby pojeździć w zimowej scenerii wykorzystałem w miniony weekend. Było w sumie dość paskudnie ;)

Nad zimową rzeczką

Temperatura to jakiś minus 1, ale na drodze było błoto pośniegowe, które zapchało mi przerzutkę, a następnie zamarzło w środku i gdzieś tak już po 30 km jazdy miałem single-speeda ;) A że w sumie zrobiłem ponad setkę, to te pozostałe 70 km nieźle mnie wymęczyło ;)

Ale wróćmy do wiosny, a raczej niech wiosna wróci do nas! Co prawda powonieniem jeszcze jej nie wyczuwam (a nochal mam na ten charakterystyczny powiew niezmiernie wyczulony, oj mam...), ale te roztopy, paskudność chlapy i niebo zasnute w stu procentach dobrze wróżą na przyszłość. A ja się już nie mogę doczekać takich widoków oraz ich zapachów...

Soczysta, wiosenna trawa
czwartek, 29 stycznia 2009
Mount Awdak revisited

Zgodnie z wielowiekową tradycją zimą przychodzi pora na rowerowe odwiedzenie Mount Awdak. W tym roku ciężko zresztą być pewnym, czy to jeszcze zima, bo Przedgórze Awdackie wygląda bardziej, jakby to już co najmniej przedwiośnie było. (Aczkolwiek Żeromski jest innego zdania)

Przedgórze Awdackie

U stóp Mount Awdak Author zadumał się nad kolejami (i rowerami) losu. Może napisze o tym poemat jak nie przymierzając Słowacki i jego Kordian na Mont Blanc? ;)

Author u stóp Mount Awdak

Po Górach Wysokich przyszła pora na kontemplowanie przedwiośnia w bardziej płaskich terenach. Szukałem rozdartej sosny, ale bez skutku. Znalazłem za to pole.

pole, pole, łyse pole

Pole, pole, łyse pole,
ale dziś mój dzień!
Jadąc szybko, w ciągłym ruchu,
Rzucę na nie cień! ;)

pole, pole, łyse pole

Tu gdzie tamto jest ściernisko
jedzie Author San Francisco!

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
ZaliczGmine.pl button stats bikestats.pl Moje tegoroczne wycieczki Moje zeszłoroczne wycieczki