tutaj znajdzie się to, co nie może aspirować do miana wypraw, a mimo to jest warte mszy. oraz nowości.
Blog > Komentarze do wpisu
Składakiem nad Wigry

Podczas tegorocznej majówki przyszła pora na pierwszy poważniejszy wypad na nowym Surly. Sprzęt, forma i pogoda dopisywały, pozostało wybrać cel. Drogą eliminacji ("coś za granicą, ale niedaleko, łatwo dostępne, ale takie, że jeszcze tam nie byłem") padło na Litwę. Wkrótce też dzięki forum udało się dołączyć do ekipy planującej wypad własnie w tamte rejony. Umówilismy się 1 maja raniutko w Suwałkach. Pozostawiając sobie dwa dni na dotarcie na miejsce (dobrze ponad 400 km) ruszyłem o piątej rano nowym Składakiem nad Wigry...

W okolicach Sochaczewa było Mnóstwo Zakazów i Zmiana Organizacji Ruchu.

Niesamowity znak

Potem było dużo jazdy w ruchu i upale, i generalnie niewiele wspomnień, gdyż chodziło o to, żeby dojechać tego dnia na miejsce, a przynajmniej jak najdalej. Stąd następna fotka - powstała dopiero za Ostrołęką - to udokumentowanie pierwszej rowerowej (a chyba i w ogóle pierwszej) mojej wizyty w Podlaskiem.

Wojeództwo Podlaskie, Powiat Łomżyński, Gmina Miastkowo

Ściemniało się powoli, a za mną było ok. 300 km tego dnia, kiedy dotarło do mnie, że jednak aż do Suwałk nie dam rady, gdyż musiałbym jechać jeszcze prawie całą noc, a na to nie miałem ochoty. Poprosiłem więc Magdę o namiary na noclegi w Grajewie (dziękuję za pomoc! :) i skupiłem się na pobiciu rekordu dziennego (wynoszącego dotąd 333 km). W Grajewie byłem o ghodz 23:30 i miałem 357 km na liczniku. Jest! Udało się! Rekord dystansu dziennego pobity!, na dodatek ze sporym bagażem (cały tył roweru obładowany), z bocznym i przodobocznym wiatrem, i z rewelacyjną jak na te warunki średnią! :D

Poszedłszy spać około pierwszej w nocy, kimałem do oporu. Opór nastapił jakoś ok. 9 rano. Zebrałem się i po 10 wyjechałem w dalszą trasę. Ze względu na fakt, że miałem do dyspozycji czas aż do nazajutrz rano, postanowiłem nie jechać najkrótszą drogą, tylko zahaczyć o (również nieodwiedzone dotąd rowerowo) województwo warmińsko-mazurskie.

Wojeództwo Warmińsko-Mazurskie, Powiat Ełcki, Gmina Prostki

I tak przez Ełk i Olecko się turlałem, a wiatr w tym czasie zaczął wiać z północnego-wschodu i przybrał na sile. Zrobił się też porywisty i generalnie bardzo, bardzo nieprzyjemny, tym bardziej że wiał niemal w pysk. Przed Suwałkami, po zrobieniu tego dnia głupich 95 km byłem już wykończony. W mieście trochę odżyłem, a kiedy wydostałem się wreszcie na drogę ku jezioru Wigry (kwaterę miałem upatrzoną nad samym jeziorem), to wrócił mi humor i ochota do jazdy i życia :)

Wreszcie, krótko przed godz. 18 ujrzałem taki oto widok.

Surly w Wigierkim Parku Narodowym

A wkrótce potem byłem już zakwaterowany w przeuroczym drewnianym domku pod adresem Stary Folwark 42 (polecam serdecznie - mili gospodarze, tanio, schludnie, przyjemnie!) i podążałem nad pobliską taflę jeziora, by uczynić zadość tytułowi niniejszego wpisu. Zadość wygląda tak.

Składak nad Wigrami

Wreszcie, po pysznym jedzeniu w knajpce regionalnej wskazanej przez Panią Gospodynię oraz obejrzeniu krzywych grobów...

Groby Krzywe

...udałem się na zasłużony spoczynek. Jutro pobudka o godz. piątej. Ciąg dalszy nastąpi...

czwartek, 07 maja 2009, aard

Polecane wpisy

  • Wieniec kończy dzieło*

    Ogłaszam oficjalnie, że przestało mi się chcieć prowadzić ten blog :P Może czasem coś będzie, a może nie ;) Poza tym, jako człowiek z gminu, ostatnio popełniłem

  • Płońsk, Płońsk, Płońsk parlamencie!

    Pierwszy wypad (--> trasa z przynajmniej jednym noclegiem poza domem) w tym roku odbył się w ostatni weekend stycznia. Koszystając z niezłej pogody wsiedliśm

  • Od zmierzchu do świtu

    ...czyli Nocna Masakra ;) w najdłuższą noc roku. Chyba ze dwa lata temu zaświtał mi pomysł, żeby przejeździć najdłuższą noc w roku rowerem. Wszelako - o ile pam

Komentarze
2009/05/07 21:35:40
czekam z tchem. Zapartem.
-
lavinka
2009/05/07 21:38:42
Ty to robisz na rowerze tyle co inni samochodem ;)
-
2009/05/08 19:58:13
Piękny cel podróży - jezioro Wigry, byłem tam wiele razy z rowerem, ale zawsze wiozłem go pociągiem do Suwałk, takich rekordów dziennych to ja jeszcze nie pobiłem.
-
2009/05/08 20:08:42
Myslę jednak aardzie, ze w jeden dzień to ty byś nigdy nad wigry z Łodzi nie dojechał (ani nikt inny), bo to jednak kawał drogi i to jest po prostu niewykonalne. Przy tych twoich wyczynach to moje skromne 152 km z 1 maja chowaja się za sosnę ze wstydu, ale tak czy siak zapraszam cię na www.elkondor.blox.pl, by zapoznać sie z opisem moich jakże mikrych osiągnięć.
-
aard
2009/05/08 22:38:06
"Nigdy", powiadasz...? "Nikt" powiadasz...? "Niewykonalne" powiadasz...? Hmmm...
A co powiesz na to? wilk.bikestats.pl/index.php?did=171831
-
wolff1
2009/05/11 18:20:40
wilk.bikestats.pl/index.php?did=171831

Ale trudniejszy był chyba Twój wyczyn, bo jednak z bagażem, pewnie ponad 10kg. Długość nie zawsze wszystko mówi o trasie, ja na przykład swoją trasę Warszawa - Zakopane cenię wyżej niż tą na Hel. Mimo, że ponad 70km krótsza to jednak dużo cięższa i to szczególnie pod sam koniec, w kość dała mi bardziej niż Hel
-
aard
2009/05/12 17:03:11
No, nie ważyłem bagażu, ale obie tylne sakwy były pełne. Myślę, że i z 15 kg mogło być. Aczkolwiek moim zdaniem na płaskiej trasie to jednak nie jest takie ważne. A trasa była płaska, nawet 1000 metrów podjazdów nie miałem (a Ty na Hel ponad 2000). Więc Twój wyczyn większy. A Zakopane chyba faktycznie jeszcze trudniejsze niż Hel było.
A ostatnio Staahoo nieźle dał czadu: 565! :o
staahoo.blox.pl/2009/05/Wenecja-Paryz-Bagdad.html
ZaliczGmine.pl button stats bikestats.pl Moje tegoroczne wycieczki Moje zeszłoroczne wycieczki